styczeń30

Wakacje Belli i Edwarda

dodano: 30 stycznia 2013 przez wstroneslonca


Rozdział 7

-Miłego drugiego miesiąca miodowego mamo. Tylko nie zaszalejcie za bardzo. I nie zapomnijcie dzwonić. Pa!

- Pa!

- To co Alice. Jakie plany na dzisiaj?

- Nessi dobrze wiem, że Jake tu będzie za 2 minuty, bo go zaprosiłaś. Macie siedzieć w salonie lub w starym pokoju Edwarda. Pamiętaj, że mam cie pilnować i masz nie robić głupich rzeczy. Zrozumiano?

- Alice, ale ja mam 18 lat. Mogę robić co chce jestem dorosła.

- Możesz robić co chcesz gdy są twoi rodzice. Jak ja się tobą opiekuje ma nie dojść do głupich wybryków. Rozumiesz?

- Tak. Ale za miesiąc będę mogła robić co mi się spodoba?

- Jeśli wrócą twoi rodzice

. - Wrócą szybciej niż ci się wydaje. Znając mamę to będzie tęskniła i się martwiła o  mnie i wrócą w ciągu 2 tygodni.

- Może masz racje, ale twój ojciec nadal traktuje ją jak człowieka. Wątpię, że będzie miał gdzie upchnąć dzwonienie do ciebie. Oprócz 21-23. Ale nie martw się wiem co będą robili. Z Edwardem się umówiłam, że będzie wszystko planował. Bella zresztą też.

- Ok. Jak będziesz wiedziała coś ciekawego to mi powiedz.

- Ja już wiem coś bardzo ciekawego, ale właśnie zbliża się Jake. To do niego miej pretensje, że już przyszedł, a raczej przybiegł.

- Jake... Nie mogłeś przyjść parę minut później?

- Cześć Nessi. Też się ciesze, że cie widzę.

- Sorki, że tak nie miło cie witam, ale Alice wie coś ciekawego z wizji o miesiącu miodowym mamy... i taty, a przez ciebie mi nie powie.

- Ok. Rozumiem, że mam iść i wysłać ci list na przeprosiny jak ostatnio?

- Nie. Sorki.

- Nie gniewam się. A kto teraz się tobą zajmuje?

- Ja. A co?

- Nic tak się pytam. To co Nessi? Idziemy na zakupy czy do mnie?

- Nigdzie nie idziecie.

- Alice, nie pytałem się ciebie!

-Jak nie zauważyłeś to nie twój dom, a poza tym ja się opiekuje Renesme.

- Jake, nie kłoć się z Alice. Jeśli będziesz miły może w końcu nam pozwoli gdzieś iść. Na razie siedzimy albo w salonie, albo w starym pokoju Edwarda. Co wybierasz?

- Twój pokój.

- To idziemy.

- Jacob. Musze z tobą porozmawiać.

- Ok. Idź Nessi. Zaraz przyjdę.

Wyszliśmy na dwór, aby Nessi nie słyszała.

- O co chodzi Alice?

- Jake, to nie jest dla mnie łatwa rozmowa. Nie chodzi o to, że jesteś zmiennokształtny.

- A o co?

- Jesteś głupszy niż się spodziewałam.

- A,... o to. Nie musisz się martwic. W mojej rodzinie jest podobna tradycja jak kiedyś. Dopiero po ślubie. Moje dzieci już nie będą się wychowywały z tą tradycją.

- Ok. Pamiętaj, że wszystko słyszę i widzę postanowienia.

- Myślałem, że nie widzisz moich postanowień, bo jestem wilkołakiem, a Nessi pół na pół.

- Kiedyś nie. Teraz tak. Rozwijam swoje umiejętności. I nie powiem Nessie o pierścionku. Masz moje słowo.

- Teraz w 100% wiem, że widzisz moje postanowienia.

- Miłej zabawy. A i dzwoniłam do Billy'ego jak wyszedłeś z domu czy możesz u nas nocować. Dres masz na materacu. Powiedz o tym Nessi.

- Dzięki. Jesteś najlepsza Alice. Gdybyś tak nie śmierdziała to bym cie teraz przytulił ze szczęścia.

- Wzajemnie. Ale leć do Renesme, bo się niecierpliwi.

- To do zobaczenia.

- Pa.

Kolejny piękny dzień. Ciepły, ale bez słońca. A wieczorem mała burza w Forks, a na polance mały meczyk. Dobrze, że nie ma Edwarda. Przynajmniej im teraz nic nie wygada. Ja będę ich jedyną informacją. Ale też nie mam komu się teraz wygadać bez odchodzenia na odpowiednia odległość. Szkoda tylko, że Edward chce pracować nad ich darami. Nie dałam rady wybić mu tego z głowy. Szkoda. No ale ja mam swoje zmartwienie. Mam zakochaną parę nastolatków na głowie i Jaspera, który od 2 dni siedzi w swoim starym pokoju i nie pozwala mi wejść. To denerwujące, bo nawet nic nie planuje. Nienawidzę go! Szkoda, że Ross i Emmett pojechali do Amazonek, a Esme znalazła prace. Nie mam  z kim siedzieć. Jestem zdana na siebie. Tak jak w moim bezsensownym ludzkim życiu. Chwila! Mogę zadzwonić do Kajusza! Tylko gdzie jest jego numer?




Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Nie ma jeszcze komentarzy - wyraź swoją opinię jako pierwszy